Strona główna

Sonda

Czy brakowało Ci Wirtualnego Połczyna w ostatnim czasie?:

Lokalni Przedsiębiorcy

"Ojcowska kurtka" - autor Andrzej Boczyński - Vietcom

Wrócił do domu o czwartej po południu. Od razu zauważył, że nie ma ojcowskiej kurtki i butów. Matka robiła właśnie w kuchni obiad.
- Jak tam w szkole? - zadała sakramentalne pytanie. Normalnie to pytanie nie wzbudziłoby u niego żadnych, szczególnych emocji, ale nie dzisiaj. Dzisiejszy dzień nie należał do udanych: osiem lekcji, pięć jedynek. Wiedział, że nie ucieszy tym matki.
- Nic nowego. Nie było ocen.
Na razie się udało. Na razie... Wiedział, że lada dzień wychowawca albo dyrektor zadzwoni do matki z zawiadomieniem o siedmiu zagrożeniach.
Kiedyś w podstawówce był najlepszym uczniem w klasie. W gimnazjum już trochę gorzej, ale i tak szedł powyżej przeciętnej. Teraz, w liceum nie można było powiedzieć, by się dobrze uczył. Zawsze tłumaczył to sobie, że to przez wysoki poziom, choć poziom nie był wysoki jak na jego możliwości. Nie mógł po prostu znaleźć czasu, a przede wszystkim ochoty do nauki.
- Ojciec znowu w morzu? - spytał, aby zmienić temat.
- Tak, wezwali go przed południem. Ma wrócić przed kolacją
- Ok. No to skoczę do Chudego, po wkuwać z bioli.
- Dobrze. Tylko wróć o ludzkiej porze.
Naprawdę nie miał zamiaru się uczyć. Nie miał nawet zamiaru iść do Chudego. Chciał pochodzić sobie po mieście i zapomnieć o szkole, o domu i innych problemach, które go dręczyły. Miał nadzieję, że spotka kogoś z paczki; kogoś, kto go pocieszy...

Wrócił po siedmiu godzinach. Sam nie wiedział, kiedy mu zleciało. Nie miał ochoty na rozmowę z matką. Niestety nie udało się.
- Gdzie ty się, do cholery, podziewałeś?
- O co znowu chodzi?
- Jak to, o co chodzi? Jeszcze masz czelność się pytać? Wracasz niewiadomo jak późno i jeszcze pytasz, o co chodzi? Nie dość, że ojca nie ma jeszcze w domu i nie wiem, gdzie jest, to muszę się martwić jeszcze o ciebie.
- Ojciec pewnie przepija gdzieś wypłatę z kumplami.
- Nie waż się tak mówić o ojcu.
- Będę mówił jak mi się podoba. - powiedział i poszedł do swojego pokoju, trzaskając przy tym drzwiami...
Obudził go dźwięk dzwoniącego telefonu. „Dyrektor" - przeszło mu przez myśl. Chciał odebrać, ale matka była szybsza.
- Tak, słucham... Przy telefonie... - były to jedyne słowa, które wypowiedziała do słuchawki. Po tych słowach zbladła i oczy jej się zeszkliły. Gdy odłożyła słuchawkę, opadła bezsilnie na fotel.
- Ojciec nie żyje... - powiedziała, zrywając się do syna ze łzami w oczach - wyłowili minę... Wybuchła, gdy wyciągali ją na pokład... Ojciec stał najbliżej niej...
Słowa te nie trafiły do adresata, lub trafiły, ale nie zostały przyjęte...

Ceremonia pogrzebowa była piękna. Zjechali się wszyscy rybacy z okolicy. Wypłynęli na morze w to miejsce, gdzie zginął i tam odbyła się msza święta na kutrach.
Po mszy odbył się ostatni połów zmarłego. Rybacy zarzucili sieci, a po wyciągnięciu, wyszukali najdorodniejsza rybę i wręczyli ją wraz z siecią i kołem sterowym z kutra zmarłego rodzinie nieboszczyka.
Następnie utworzono osobliwy kondukt żałobny: na przedzie płynął kuter ze zmarłym, jego rodziną i księdzem. Za nim zaś podążały kutry pozostałych rybaków.
Po dopłynięciu do portu, trumnę ze zmarłym zaniesiono na cmentarz. Niosło ją na zmianę po czterech rybaków.
Gdy wkładano trumnę do grobu, syn zrozumiał, że to nie sen, to dzieje się naprawdę. Poczuł, jak po policzku spływa mu coś ciepłego. Nie chciał płakać, lecz nie potrafił już zatrzymać łez. Podszedł do niego rybak z maszoperii ojca.
- Płacz dziecko, płacz. To ci dobrze zrobi...

Wrócił do domu o czwartej po południu. Nie było ojcowskiej kurtki, nie było ojcowskich butów. Matka robiła w kuchni obiad. Niby wszystko było jak dawniej, ale wiedział, że ojciec nie wróci już z morza, nie przyniesie do domu świeżości morskiej bryzy i nieprzyjemnego, ale jakże rześkiego zapachu świeżych ryb…

 

Partnerzy Serwisu

Kto Nas LUBI :)

Oddaj krew - Krew ratuje życie

 

 

 

Kliknij baner po szczegóły.

Kalendarz wydarzeń

Ostatnie komentarze

Pogoda

Nasza pozycja w sieci

PRchecker.info